Katecheza 13 lutego 2022

Kat. 13 lutego 2022.

W jaki sposób przykazanie dziewiąte i dziesiąte prowadzi do szczęścia?

 

W czasie naszej ostatniej katechezy rozważaliśmy, że pożądanie dóbr materialnych, gromadzonych przez drugiego człowieka, często prowadzi do podziałów, niechęci a nawet nienawiści do bliźniego. Często niestety staje się przeszkodą i ostatecznie uniemożliwia spotkanie serc. Dlatego Bóg  w dziesiątym przykazaniu ukazuje nam właściwe rozwiązanie: „Nie pożądaj! – zostaw każdemu, to co posiada, a Ty ciesz się tym, co sam posiadasz. Droga do szczęścia wcale nie prowadzi przez gromadzenie. Nie ten jest szczęśliwy, kto dużo ma, lecz ten, kto mało potrzebuje. Na ziemi, do życia godnego człowieka nie potrzeba za wiele. Z reguły, w naszej szerokości geograficznej, prawie wszyscy więcej posiadamy, aniżeli potrzebujemy. Ten, kto to odkrył, zamiast pożądać cudzych rzeczy, chętnie dzieli się z innymi tym, co sam posiada. Ten też stosunkowo szybko dostrzega, że przez mądre dawanie znacznie łatwiej nawiązuje kontakt z innymi.

            O ile pożądanie cudzego dobra oddziela nas od innych, wypełniając serce uczuciami niechęci, chciwości, zazdrości, a nawet nienawiści; o tyle rozdawanie swoich dóbr łączy nas z innymi, wypełniając ich serce radością, życzliwością, wdzięcznością, a więc uczuciami, które w sumie składają się na szczęście człowieka. Potwierdza to św. Paweł Apostoł, który żegnając się z mieszkańcami Efezu powiedział do nich: „Nie pożądałem srebra ani złota, ani szaty niczyjej. Sami wiecie, że te ręce zarabiały na potrzeby moje i moich towarzyszy. We wszystkim pokazałem wam, że tak pracując trzeba wspierać słabych i pamiętać o słowach Pana Jezusa, który powiedział: Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu”. (Dz 20, 34-35). Sam Pan Jezus, wzywając do ewangelicznego ubóstwa, chce nam tę prawdę uzmysłowić. Bogatemu młodzieńcowi, który idealnie zachowywał wszystkie przykazania, radzi, by sprzedał, co posiada, rozdał ubogim i poszedł za Nim. Wtedy młodzieniec odszedł smutny. Wydawało mu się, że aby być szczęśliwym musi wiele mieć. Nie odkrył prawdy, że szczęście polega na uszczęśliwianiu innych i wartości materialne dopiero wtedy stają się narzędziem czynienia dobra, gdy można się nimi dzielić, obdarowując potrzebujących. Ten, kto umie dawać, na pewno nie pożąda. Jak długo ktoś nie umie dawać i nie umie się dzielić, tak długo pożądliwość cudzych dóbr tkwi w jego sercu. Dopiero ten, kto daje, widzi najpierw człowieka a nie jego dobra materialne.

Często nie docenia się dziewiątego i dziesiątego przykazania. Nawet w rachunku sumienia pomija się je albo łączy z przykazaniami VII i VIII. W rzeczywistości jednak nie należy ich wiązać ani z przykazaniem szóstym, ani z siódmym, bo gdyby nie wnosiły nic nowego, Bóg nie formułowałby ich oddzielnie. Zestaw przykazań obejmuje 10 wartości, a nie 8, jak się często interpretuje. Więcej, z punktu widzenia ewangelicznego, te dwa ostatnie przykazania zostały przez Chrystusa szczególnie udoskonalone. Jezusowi chodzi bowiem o ład serca i na tych dwóch przykazaniach, udoskonalonych przez wezwanie do czystości nawet w spojrzeniu na niewiastę, i do umiłowania ubóstwa, zakłada fundament ewangelicznej doskonałości. Sam doskonale zachowując cały Dekalog, daje nam przykład umiłowania ubóstwa. Dobrowolnie rezygnuje z dóbr materialnych, a nas obdarowuje wszelkim bogactwem duchowym. Dowodzi swoim przykładem, że prawdziwe szczęście nie polega na gromadzeniu, lecz jest zawarte w umiejętności ograniczenia swoich potrzeb. Nie ten jest szczęśliwy, kto wiele ma, lecz ten, kto niewiele potrzebuje. Serce wolne, to serce szczęśliwe. Serce pełne pragnień i pożądań, wiecznie głodne i nienasycone, nigdy szczęścia nie zazna.