Katecheza numer 1

Przeróżne są definicje wiary. Jedne są łatwe, inne trudniejsze. W świecie, gdzie panuje konsumpcjonizm wydaje się, że możemy dowolnie wybierać. Wybory dotyczą także wiary. Jeden jest chrześcijaninem, inny islamistą, buddystą, ateistą, czy wymyślić można swoją oryginalną religię. Gdy mówi się o nawróceniu i przyjmuje się koncepcję różnorodności, to atrakcyjność jest podstawą bycia atrakcyjnym religijnie. Dlaczego więc Chrystus nie był atrakcyjny dla Izraelitów, tak poszukujących i pragnących Mesjasza? Może zawiodła atrakcyjność? Prawdziwy Bóg, który stworzył świat przecież nie musi udowadniać swojemu stworzeniu swoje istnienie. Nawet w relacjach międzyludzkich, ktoś, kto stoi w strukturze wyżej, nie musi codziennie udowadniać poddanym swojej pozycji. Chyba, że struktura jest niepewna, gdy panują relacje mafijne, gdzie jest nieustanna walka o przetrwanie. W takich okolicznościach trzeba się starać rozpychać łokciami, pilnować pleców, aby ktoś nie uderzył z tyłu. W strukturze chrześcijan ma być inaczej niż na świecie. Założenie gminy przez Apostoła Narodów wiązało się z przypominaniem i nawiązywaniem w listach apostolskich do życia na tym świecie, ale w regułach zbawczych. Można jednak w tych okolicznościach popaść w przesadę. Polegała ona na tym, że chrześcijanie spodziewając się szybkiego końca świata, przestawali normalnie funkcjonować. Taka sytuacja niedbałości o codzienność, także tą materialną obca jest wierze. Chodzi więc o stwierdzenie, że nie jest obojętne, jaką prawdą żyjemy i jak ją interpretujemy. Prawda jest jedna, mowa powinna być klarowna, a to co prowadzi ducha, ma doprowadzić do właściwego celu. Celem naszego życia jest wieczność. Nie jest ona oczywiście iluzją, czy jak to nazywają marksiści, opium dla ludu. Człowiek obdarzony wolnością może wybierać. Wybory dotyczą dobra i jeszcze większego dobra. Prawdziwy wybór nie dotyczy śmieci, które się spali lub wyrzuci do śmietnika. Nie mówię tutaj o recyklingu śmieci, bo ten ma sens w świecie tak bardzo produkującym wielkie ilości opakowań. Bardziej rzecz ma się o całego człowieka, który ma doświadczyć odkupienia i zbawienia. Trudną jest sprawą jest wierzyć celowo i pewnie, gdy wokół mówią o różnych prawdach. Rozmiękczanie wymagań wiary niczego dobrego nie wróży. To tak jak z lekami homeopatycznymi, które mają tak wielkie rozcieńczenie środka, że skuteczność jest z punku naukowego wykluczona. W tym przypadku skuteczność nie polega na podświadomości, trzeba zaznaczyć, że skuteczność zmierzająca do pomocy człowiekowi, ale polegać ma na działaniu nieznanej duchowości. Praktykuje się ponoć wymawiane zaklęcia nad produkowanym lekiem. Wiara ma być lekarstwem, ale nie liczy się skuteczność wmówiona, czy skuteczność demoniczna, ale prawdziwa. Prawda ma nas wyzwolić! To słowa nie rzucone na wiatr, czyli nie chodzi o jakąś stwierdzoną prawdę o Bogu, człowieku, czy aniołach. Rzecz dotyka celowości, sensu i szczęścia prawdziwego. Dotykamy więc pracy nad sobą, którą wykonywać ma hierarchia Kościoła powszechnego, rodzice autentyczni, władze pomagające widzieć to, co właściwe i duchy, które wraz z już zbawionymi orędują za nami w niebie. W tym wyzwalaniu jest też przeciwnik. Jego metodyka w ostatnich wiekach dąży, aby człowiek uznał, że go nie ma. Przyznanie racji tezie, że diabeł nie istnieje nie jest tylko jakimś zdaniem, ale niestety to wystawienie się na wielkie niebezpieczeństwo. Niebezpieczne będzie tylko mówienie o Bogu, co jest określane fatalnym klerykalizmem. Wszyscy się wówczas znają na chrześcijaństwie, nie wówczas mowy o posłuszeństwie, wykonywaniu poleceń wiary, chociażby wypełnienie pokuty, spełnienie warunków pełnego uczestniczenia w życiu Kościoła, bo wszystko można zmiękczyć i zredukować do tak zwanego niebytu. Niebyt wiary, to brak życia modlitewnego. Pacierz formalny, praktyki sakramentu odprawiane zaledwie uczuciowo, stawianie siebie w pozycji decydującej, co ma robić Bóg i kiedy może interweniować, to pozycja syna szybko zgadzającego się na wypełnienie polecenia. Tutaj zabrakło refleksji! Refleksja to inaczej odbicie obrazu. Ta refleksja może być dokładna, identyczna, ale też może być sporo zniekształcona. Wadą lustra nie można tłumaczyć patrzącego, który powinien zmodyfikować takie zwierciadło, które nie pomaga, ale przeszkadza. Modyfikowanie zwierciadła wiary lub wymiana będzie nazywała się nawróceniem. Nie wolno przecież korzystać z luster przygotowanych przez demona, co nazywa się wróżbiarstwem, numerologią, wywoływaniem duchów. Nie można też brudzić swego lustra życiowego życzeniem sobie zła. Lekkie życie jest często najważniejszym paradygmatem lekkiej i zmiękczonej religijności. Aby człowiek nie stresował się, to trzeba zrezygnować ze spowiedzi, bo ta frustruje. Też przyjmowanie innych sakramentów, choćby Komunii świętej, pozbawione mistyki, staje się symbolicznym zachowaniem. Bo księża tak muszą mówić, to mówią. Lekarstwem na to wszystko nie będzie z pewnością poprawianie chrześcijaństwa w jest istocie. Istotą jest Jezus Chrystus, który jest, był i będzie. Żyjący Jezus Chrystus, Jego Matka jest dla nas nie kamieniem przymusu, ale spotkaniem. Owo spotkanie nie jest też zaskoczeniem, przynajmniej nie powinno zaskakiwać. Chrystus przychodzi jako światło, a rzecz w rozpoznaniu, któremu ma służyć także Kościół. Ten nie może spełniać czegoś, co jest widzi mi się współczesnym, ale ma trwać w tym, co niezmienne. Czy umiem i potrafię być na dzisiaj chrześcijaninem prawdziwym. W tym położeniu, w tym czasie dać się wyzwolić od przywiązania grzechowego. W końcu dać się pociągnąć Chrystusowi! Zawsze istniało wiele sposobów na wiarę. Zawsze był problem odrzucania atrakcyjnego szatana, czy beznadziejnego myślenia. Czy dzisiaj jest tego zła więcej? Odpowiedź może niestety być pozytywna. Bierność ludzi dążących dobrą drogą staje się okazją dla zła osobowego. To aktywność drugiego syna spełniła wolę ojca, a nie szybkość odpowiedzi pierwszego, który nie wypełnił polecenia. Szybkość dzisiejszego świata wcale nie jest korzystna dla wiary. Może więcej powinniśmy przypominać sobie o zatrzymaniu, gdy sprawy toczą się błyskawicznie. Takim zatrzymaniem powinna być modlitwa, gdzie Bóg daje polecenia, a my niekoniecznie odpowiadamy, bo zbieramy siły, by przy Bogu wytrwać i sprawę doprowadzić do szczęśliwej puenty.

  

Wiązownica 95
28-200 Staszów

882599422 parafiawiazownica@gmail.com

Msze święte

Niedziela i Święta

7:00, 10:00, 12:00, 16:00

8:30 (Czajków Północny)

14:30 (Smerdyna)

Dni powszednie

16:00

Papież Franciszek

Modlitwa do św. Michała

Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy! A Ty wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, Mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

Konto bankowe parafii

Bank Spółdzielczy w Staszowie

27 9431 0005 2001 0020 6066 0001

z dopiskiem
Darowizna na cele kultu religijnego