Podczas ostatniej katechezy, staraliśmy się wyjaśnić, że zanim rozważymy treść siódmego przykazania „nie kradnij”, to najpierw musimy uświadomić sobie, że wszystko, co stworzone przez Boga, należy tylko do Niego i zostało podarowane na użytek wszystkich ludzi. Człowiek otrzymuje pewne dobra na chwilę. Ostatecznie jednak wszystko w momencie śmierci musi oddać Bogu. Dopiero uwzględniając ten kontekst, właściwie zrozumiemy prawo do posiadania własności prywatnej. Bóg najpierw bowiem dał dobra tego świata dla wszystkich. I dopiero na tym tle, przewidział prawo do własności prywatnej wpisane w siódme przykazanie. Każdy człowiek bowiem, aby mógł zachować swoją wolność, autonomię i godność potrzebuje pewnego minimum dóbr materialnych dla siebie oraz dla swojej rodziny. Każdy ma prawo do swojego własnego świata, który tworzy jego mieszkanie. Podobnie musimy posiadać pewną kwotę pieniędzy oraz mieć dostęp do pokarmu i ubrań. Nie wolno nam jednak zapomnieć, że mamy się tym dzielić z tym, którzy nie mają, ponieważ Bóg dobra stworzone dał wszystkim.
Uwzględniając ten kontekst zapytajmy się: w jaki sposób możemy coś nabyć na własność zgodnie z treścią siódmego przykazania „nie kradnij”? Pierwszym sposobem jest zajęcie rzeczy niczyjej. Np. zbieranie malin w lesie. Są one własnością niczyją, dlatego należą do tego, kto je znajdzie. Natomiast jeżeli maliny rosną w czyimś ogródku, to są już prywatną własnością, mają swego właściciela i nie mamy do nich prawa. Drugim tytułem do zdobycia prawa własności jest praca. Owoce pracy należą do tego, który pracuje. Tego domaga się sprawiedliwość. Owoce naszej pracy są naszą własnością, niezależnie czy są bezpośrednio oddane do ręki czy w formie sprawiedliwej zapłaty. Trzecim tytułem do nabycia prawa własności jest dziedziczenie lub darowizna. Jeżeli ktoś mi coś daje, wtedy staję się właścicielem tej rzeczy. I wreszcie czwartym sposób, najbardziej powszechny i znanym, to wymiana i kupno.
Przykazanie siódme mówi „nie kradnij”, czyli nie przywłaszczaj sobie tego, co jest cudzą własnością. W tym miejscu postawmy sobie pytanie: Czy istnieją jednak sytuacje, w których mogę zabrać komuś jakąś rzecz, nie naruszając jego prawa własności? Taka sytuacja istnieje i dotyczy środków koniecznych do życia, najczęściej chleba i wody. Gdy grozi mi śmierć głodowa, mam prawo zabrać drugiemu coś z jedzenia, o ile on posiada więcej niż potrzebuje. Nie wolno jednak zabrać komuś jego ostatniej kromki. Nie można bowiem ratować swojego życia, kosztem życia innego człowieka. Jeśli ma za dużo, mogę wziąć dla siebie i mogę wziąć dla kogoś, kto umiera obok mnie. W takich okolicznościach nie jest to kradzież. W tej sytuacji prawo do zabrania wynika z powszechności wszystkich dóbr pochodzących z ręki Pana Boga. Takie sytuacje są jednak bardzo wyjątkowe. Przykazanie „nie kradnij” obowiązywało nawet w obozie koncentracyjnym i kradzież była surowo karana nie tylko przez Niemców, ale i przez współwięźniów. We wszystkich innych sytuacjach przywłaszczenie czyjejś rzeczy jest zawsze kradzieżą i grzechem przeciwko siódmemu przykazaniu Dekalogu.