Katecheza 27 marca 2022

Jak odróżnić prawdziwą pokorę od fałszywej?

Podczas ostatniej katechezy staraliśmy się odpowiedzieć na pytanie na czym polega pokora? Doszliśmy do wniosku, że jest ona prawdą o nas. To nic innego jak poznanie i uznanie prawdy o nas, o naszej kondycji i naszym życiu. W codzienności możemy jednak spotkać ludzi, którzy kierują się fałszywą pokorą. Zastanówmy się jak odróżnić prawdziwą pokorę od tej fałszywej?
W poszukiwaniu definicji tej cnoty często odwołujemy się do zdania wypowiedzianego przez Pana Jezusa: „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (Łk 14,11). Niestety musimy stwierdzić, że zdanie to było i jest przez wielu chrześcijan źle rozumiane.

W takim ujęciu pokora polega na poniżaniu się przed drugim człowiekiem. Oczywiście taka wizja tej cnoty nikogo nie skłoni do wprowadzania jej w swoje życie. Każdy zdrowo myślący człowiek natychmiast zada sobie pytanie: po co i dlaczego mam się poniżać? I słusznie, zdarzają się czasem takie kuriozalne sytuacje, gdy ktoś w imię źle pojętej pokory zaprzecza rzeczom oczywistym. Pokora wcale nie polega na bezmyślnym poniżaniu się ani tym bardziej na mazgajstwie, służalczości, tchórzostwie, bezmyślnym ustępowaniu za cenę prawdy itp., Tak pojmowana pokora jest karykaturą, a przecież to piękna cnota chrześcijańska, która jest jak najbardziej zgodna ze zdrowym rozsądkiem i której towarzyszy inna podobna do niej i związana z nią ceniona cecha: skromność. Fałszywa pokora razi, śmieszy i zniechęca. Zastanówmy się skąd się bierze?

Bardzo często źródłem takiego rozumienia pokory są dobre i szczere chęci człowieka. Czasami ktoś bardzo chce rozwijać się duchowo, czyta biografie świętych i znajduje tam opisy sytuacji, w których święci pozwalają się znieważyć lub poniżyć, a nie mając pomocy kogoś doświadczonego biorą to za przykład do naśladowania i chcą tak postępować. Nie dostrzegają jednak, że to co w tamtej, szczególnej sytuacji danego świętego, było oznaką jego heroicznej miłości i było dobre w ich życiu, niekoniecznie jest właściwe i dobre dla tej osoby i jej sytuacji. Pokora jest prawdą o tym kim jestem, co potrafię i jeszcze bardziej, czego nie potrafię. Jest akceptacją prawdy o sobie i nieustannym, szczerym wysiłkiem w poznawaniu siebie. Ostatecznie cnota pokory prowadzi nas do bardzo prostych stwierdzeń. Najpierw do świadomości, że jako człowiek mam ograniczone możliwości, nie mogę uczynić wszystkiego. Dotyczy to zarówno spraw codziennych, np. uzdolnienia artystyczne jak i nadprzyrodzonych. Człowiek pokorny to ktoś, kto np. nie mając zdolności muzycznych, nie będzie udawał, że zna się na muzyce lub za wszelką cenę starał się robić karierę śpiewaczą.

W sprawach Bożych człowiek pokorny uznaje, że wszelkie dobro pochodzi tylko od Boga, a patrząc na swoje dary i talenty wrodzone wie, że otrzymał je od Boga, dlatego choćby był bardzo uzdolniony, nie będzie czuł się lepszy i poniżał mniej zdolnych. Nie mając zaś jakichś szczególnych darów naturalnych nie będzie rozpaczał i zazdrościł innym, gdyż wie, że jeśli Bóg ich mu nie udzielił, to widocznie nie są mu one potrzebne. Równocześnie człowiek pokorny nie udaje, że nie ma czegoś, co ma, a także przyznaje innym, że mają jakieś talenty lub coś w szczególnie dobry sposób robią. Pokora zatem jest czymś bardzo praktycznym, rozsądnym i miłym. Człowiek pokorny cieszy się z pochwał, a cieszy się podwójnie, ponieważ wie, że Bóg uczynił przez niego coś dobrego. Pokora wcale nie oznacza wyrzeczenia się prawa do zasługi, jest jedynie świadomością, że dobro zawsze czynimy z pomocą Bożą.