`W jaki sposób chrześcijanin ma mówić prawdę?
W ubiegłym tygodniu, rozważając przykazanie ósme „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”, stwierdziliśmy, że chrześcijanin nie może kłamać. Ma być świadkiem prawdy, żyjąc w świece posługującym się na co dzień kłamstwem. Z tego jednak, że nie wolno kłamać, nie wynika, że zawsze trzeba mówić wszystko, co wiemy, że wobec każdego człowieka mamy być wszystko mówiący aż do wylewności. Mądrość, podstawowa cnota chrześcijańska, decyduje komu, co i w jakiej mierze wolno mówić.
Wiele spraw jest objętych sekretem naturalnym, który nie może być naruszony, choćby ze względu na miłość bliźniego. Wchodzą tu w grę słabości drugiego człowieka, jego wady, a zwłaszcza błędy, jakie w życiu popełnił. Istnieje również szereg tajemnic rodzinnych, zawodowych danej społeczności, które z racji wzajemnego zaufania nie mogą być ujawnione. Najczęściej zaś powodem dyskrecji jest troska o dobro innych, bo ujawniona prawda może być wykorzystana na ich szkodę. Jakie zatem są zasady, których należy przestrzegać, by nie kłamać, a równocześnie nie mówić tego, czego mówić nie wolno?
Przede wszystkim trzeba umieć opanować sztukę milczenia. Kto nie umie milczeć, nie potrafi mówić mądrze. Z reguły powie albo za dużo, albo za mało. W milczeniu waży się słowa – zarówno te usłyszane jak i te wypowiedziane. Człowiek zastanawia się, komu może informację przekazać, dlaczego ma to uczynić, co chce przez to osiągnąć i w jaki sposób może to zrobić. Szczególnie ważny jest ten sposób. On najczęściej rani i bywa, że dobre chęci i zamiary zostają zniszczone przez niewłaściwy sposób przekazania danej prawdy. W życiu można spotkać znacznie więcej ludzi, którzy żałowali, że powiedzieli o jedno słowo za dużo, niż tych, którzy żałowali, że w odpowiednim momencie ugryźli się w język i milczeli. Milczenie jest bardzo ważnym elementem ułatwiającym zachowanie nie tylko przykazania ósmego, ale wszystkich przykazań, jest bowiem nieodłącznym składnikiem mądrości człowieka.
Drugą sprawnością, którą chrześcijanin musi opanować o ile pragnie zachować przykazanie ósme, jest sztuka odwracania uwagi od prawdy, której nie można ujawnić. Przykład takiej ewangelicznej dyplomacji zostawił sam Chrystus, który wiele razy znajdował się w kłopotliwej sytuacji, gdy nie mógł odpowiedzieć wprost na zadane mu pytanie i musiał szukać innego wyjścia, by nie kłamać, a zarazem nie wyjawić prawdy, o którą pytano.
Trzecia zasada, o której należy pamiętać w realizacji ósmego przykazania, brzmi: W takiej mierze możemy przekazać daną prawdę drugiemu człowiekowi, w jakiej zasługuje on na zaufanie. Chodzi tu o odpowiedzialność za przekazaną prawdę, która drugiego może nie tylko ubogacić lub zniszczyć, ale w jego ręku może stać się narzędziem ubogacenia lub zniszczenia innych. Na świecie żyje wielu ludzi, którzy chcą znać prawdę o innych tylko po to, by ich zniszczyć. Najczęściej pozyskują oni informacje ciągnąc kogoś za język, by później jego słowami kamienować innych. Chrześcijanin musi być świadomy do kogo i co mówi. Często przez nieodpowiedzialne przekazanie prawdy staje się współwinny krzywdy, jaka przy pomocy tej prawdy zostanie wyrządzona innym.