Czas Adwentu to między innymi przeżywanie spowiedzi, która nie jest tylko zywczajem, ale samorealizacją chrześciajńską. Tak! Człowiek się realizuje w dwóch wymiarach: fizycznym i duchowym. One nawzajem się przenikają. Dużym uproszczeniem jest stwierdzenie: w zdrowym ciele zdrowy duch.Wynikało by z niego, że wystarczy tężyzna fizyczna, aby być mocnego ducha. To raczej powiedzenie zachęcające do uprawiania aktywności fizycznej. Niektórzy posługują się wóczas logiczną konsekwencją, mówiącą: w zdrowym ciele – zdrowe ciele. Co niestety może być rzeczywistością, gdy brakuje spowiedzi dobrze odbytej.
Spowiedź jest szansą poznawania też samego siebie. Nie ufamy wówczas sobie, jako człowiekowi, który przecież zmienia swoje poglądy, ale je umacniamy swoistym darem, który nazywa się absolucją. Wówczas łatwiej jest spojrzeć w przyszłość i na historię swojego życia.
Adwent kształtuje optymizm realny, który w odróżnienu od realizmu utopijnego nie zostanie pochłonięty przez Morze Czerwone. Pozwólmy grzechom utonąć w owym Morzu Czerwonym i nie litujmy się nad złem osobowym, które nieustannie krzyczy do Kościoła, który jest Mistycznym Ciałem Chrystusa: czego od nas chcesz, wiemy kim jesteś! Jesteś Synem Bożym i przyszedłeś nas zgubić.
Tak, demon krzyczy na uczniów Chrystusa, czyli na nas: przyhodzicie, aby nas zgubić. Zostawcie nas w spokoju.
Adwent nie pozwala na tak zwany święty spokój, ale na autentyczny dar pokoju od Matki Pokoju, którą jest Maryja. Zachowana od grzechu pierworodnego, depcze głowę diabła, oczywiście nie dając mu spokoju. Przyłączmy się do jej działania. Nie litujmy się nad złem, które chce wzbudzić poczucie litości. Mimo pandemii postaraj się skorzystać ze spowiedzi adwentowej.