Katecheza 29 listopada 2020

 Adwent – to oczekiwanie, czli dosłownie: aż przyjdzie. 

Kto ma przyjść? Niby oczywiste dla chrzścijanina, gdy praktykujemy i przyjmujemy przeróżne dary od Pana Boga, lecz gdy nasiąkamy duchem tego świata, to niestety prym wiedzie „czarny piątek”, czy inne fenomeny.

W myślach łatwo można sobie to wszystko poukładać, a gdy przychodzi właściwa decyzja, to ciągle coś niweczy nasze zamiary, raz po raz.

Adwent jest radosnym czasem oczekiwania, co związane jest z radością przeżywania Bożego Narodzenia. Do radości się przygotowujemy analogicznie – do radości przez radość.

W radości autentycznej nie ma miejsca dla grzechu, więc czy nieprawość jest radosna?

Można udawać i można cieszyć się autentycznie. Radość może ranić, więc taka wyklucza samą siebie. Nie jest radością!

Adwent nie może krzywdzić, choć autentyczna radość przez szatana będzie nazywana zgubą. dobrze przeżywany adwent będzie krytykowany przez Złego.

Cztery Niedziele Adwentu, Msze Roratnie, symbole takie jak roratka, świece adwentowe są nam potrzebne, lecz nie zastąpią oczekiewania na Jezusa Chrystusa. MImo pandemii Opatrzność z pewnością daje kolejną szansę na autentyczność wiary, która jest personala. Nie spotykajmy się z fenomenem Bożego Narodzenia, ale z Jesusem Chrystusem. To Bóg,  który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia.